Ashwagandha – właściwości, dawkowane i moje odczucia po 6-tygodniowej suplementacji

O Ashwagandzie słyszeli już chyba wszyscy. Stała się ostatnio bardzo popularnym suplementem z rodzaju adaptogenów (więcej o adaptogenach przeczytacie TUTAJ). Dzięki swoim właściwościom pomaga niwelować negatywne skutki dzisiejszego pędu życia. Przywraca nasz organizm do homeostazy czyli równowagi, za co uwielbiają ją sportowcy i pracownicy umysłowi, bo wpływa na lepszą koncentrację, szybszą regenerację i siły witalne. Warto podkreślić, że Ashwagandha nie jest najnowszym trendem. Była stosowana od tysięcy lat w Ajurwedzie (medycynie hinduskiej). Dzisiaj przybliżę Wam szczegółowo jej działanie i opiszę moje odczucia po 6 tygodniowej suplementacji.

Ashwagandha – skład

Ashwagandha, inaczej Witania Ospała (choć wcale taka ospałaWitanolidy wykazują aktywność przeciwzapalną, antynowotworową (hamują nadmierny podział komórek), antyseptyczną, hipotensyjną (obniżają ciśnienie) oraz uspokajającą. Są też silnymi antyoksydantami – podnoszą poziom dysmutazy ponadtlenkowej, katalazy i peroksydazy glutationowej. Oprócz tego wykazują działanie przeciwdepresyjne, przeciwlękowe i poprawiające funkcje mózgu – są bowiem zdolne do regeneracji neuronów i połączeń synaptycznych. Korzenie Ashwagandhy posiadają również wiele innych czynnych biologiczne związków, takich jak alkaloidy, kumaryna, fenolokwasy (kwas chlorogenowy) czy fitosterole (beta sitosterol).

Ashwagandha – działanie

Patrząc na szerokie spektrum działania Ashwagandhy można wręcz pokusić się o określenie jej jako „panaceum” na wszystko. Zioło to wywiera pozytywny wpływ w następujących strefach zdrowotnych:

  • Wspomaga układ nerwowy – uspokaja i koi nerwy. Działa jako środek antystresowy, pozwala cieszyć się dobrym snem, ale nie powoduje senności. Ponadto łagodzi zaburzenia nerwicowe, lęki, fobie, objawy zespołu ADHD i wspomaga leczenie chorób psychicznych. Ashwagandha ma także pozytywne zastosowanie w przeciwdziałaniu zmian neurodegeneracyjnych w mózgu ( Alzhaimer, Parkinson czy demencja).
  • Poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego – wzmacnia system odpornościowy i pomaga w niektórych chorobach autoimmunologicznych. Dzięki temu, że stymuluje limfocyty Th1, może być bardzo pomocna w chorobach, w których dominują limfocyty Th2 (pamiętajmy, że limfocyty te powinny być w równowadze), a więc: astma, toczeń, nieswoiste zapalenia jelit, egzema czy nowotwory.
  • Pozytywnie wpływa na pracę tarczycy – poprawia konwersję hormonów tarczycy (pobudza syntezę T4-hormonu tarczycowego, z którego organizm konwertuje T3-aktywny fizjologiczne hormon tarczycy), a także stabilizuje poziom TSH.
  • Poprawia funkcje poznawcze – jest pomocna w czasie intensywnego wysiłku umysłowego (sesja, stresujący okres w pracy), poprawia pamięć i koncentrację, niweluje zmęczenie.
  • Reguluje układ hormonalny – wyrównuje zaburzenia cyklu miesiączkowego, wspiera właściwe funkcjonowanie żeńskich narządów rozrodczych, zwiększa libido i poprawia sprawność seksualną u mężczyzn.
  • Wzmacnia układ krążenia – poprawia stan naczyń krwionośnych, działa przeciwmiażdżycowo i przeciwzapalnie.
  • Normalizuje glikemię – obniża poziom glukozy we krwi i poprawia wrażliwość insulinową.
  • Wspomaga pracę nerek, wątroby i trzustki.
  • Zwiększa wydolność fizyczną, poprawia koordynację psychomotoryczną i zmniejsza czas reakcji – z tego powodu Ashwagandha zalecana jest m.in. sportowcom.

Moje odczucia

Wg. wskazówek producenta, pierwsze efekty powinny pojawić się pomiędzy 1 a 14 dniem regularnego przyjmowania. U mnie wyraźnie lepsze samopoczucie przyszło dopiero po ok. 2 tygodniach suplementowania. Przede wszystkim lepiej spałam i czułam, że mam więcej siły. Ograniczyłam również ilość spożywanej kawy – z dwóch dziennie na jedną co dwa dni (piłam ją w zasadzie tylko dlatego, że uwielbiam jej smak). Moje testowanie Ashwagandhy przypadło na okres przesilenia zimowego, kiedy wszyscy chodzili totalnie nieprzytomni i senni. Ja odczuwałam tylko lekkie zmęczenie, byłam w stanie funkcjonować cały dzień bez żadnej drzemki. Dlatego mogę śmiało stwierdzić, że ten produkt działa.

Kto powinien suplementować Ashwagandhę?

Ashwagandha jest przede wszystkim polecana osobom zapracowanym, zmęczonym, nie radzącym sobie ze stresem, w trakcie zwiększonego wysiłku umysłowego, osobom często przeziębiającym się, ze skłonnościami do depresji, z problemami hormonalnymi oraz sportowcom.  Natomiast przeciwwskazania to: kobiety w ciąży i kobiety karmiące, osoby z nadczynnością tarczycy, osoby zażywające leki na depresję lub barbiturany (leki nasenne i przeciwpadaczkowe).

Dawkowanie

Dawkowanie jest kwestią mocno indywidualną. Niektórzy czują się lepiej na niższych dawkach (400-500 mg), inni odczuwają efekty dopiero przy dawce ok. 1500mg, a nawet i więcej. Wg. mnie optymalną dawką jest 1000-1200mg ( i ja taką właśnie stosowałam). Niewątpliwie najlepiej zacząć od małych dawek, stopniowo zwiększając i obserwując organizm. Ashwagandhę można z powodzeniem przyjmować przez długi okres czasu (maksymalnie 6 miesięcy i zrobić 1 miesiąc przerwy). Można też zrobić krótszą kurację np. wtedy, kiedy zapowiada nam się intensywny okres w pracy, która trwa 6 tygodni (ja właśnie taką zastosowałam).

Do tej pory nie ustalono efektów ubocznych wynikających z długotrwałego stosowania Ashwagadhy. Niemniej jednak przed jej suplementacją dobrze skonsultować się z kimś kompetentnym – dobrym lekarzem bądź dietetykiem, który pomoże ustalić jak i kiedy ją brać.

Uwaga!

Nie każdy suplement z Ashwagandą będzie skuteczny. Ważne, aby produkt był dobrej jakości, standaryzowany i zawierał 5-7% witanolidów. Ja polecam Ashwagandhę z Mother’s Protect, ponieważ jest najlepiej przebadana i naprawdę działa.

W ofercie Mother’s Protect znajdziemy również inne adaptogeny:


Źródła:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *