Lipofobia – czyli lęk przed spożywaniem tłuszczu

Lipofobia opiera się na przekonaniu, że spożywanie tłuszczu prowadzi do otyłości i chorób sercowo – naczyniowych. Okazuje się jednak, że jest to nieprawda. W rzeczywistości to nadmiar węglowodanów prowadzi do nadprogramowych kilogramów i chorób dietozależnych. Najbardziej szkodliwe dla człowieka jest spożywanie pokarmów łączących w sobie duże ilości węglowodanów i tłuszczów (w szczególności roślinnych np. frytki smażone na oleju roślinnym).

Skąd się wzięła lipofobia?

W latach 50. dwudziestego wieku amerykański naukowiec, Ancel Keys, wyraził pogląd, że choroby serca są skutkiem wysokiego stężenia cholesterolu we krwi oraz że poziom cholesterolu rośnie, kiedy spożywamy tłuszcz. Naukowiec wraz ze swoimi współpracownikami zaczęli coraz agresywniej popularyzować swoją koncepcję, aż w końcu udało im się przekonać Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA). W ramach AHA zorganizowali komisję kardiologiczną, której zostali członkami – mimo że Keys nie był nawet kardiologiem, tylko dietetykiem. Komisja ta przedstawiła czterostronicowy raport mówiący o tym, że istnieją wystarczające dowody, aby uznać zasadność teorii Keysa i na jej podstawie nakłaniać Amerykanów do przejścia na dietę niskotłuszczową. Od tamtego czasu, poglądy Keysa zaczęły rozpowszechniać się na coraz większą skalę, mimo że w eksperymentach naukowych nie udało się ich potwierdzić. Z czasem teoria ta stała się wiedzą potoczną, chociaż nadal brakowało na nią dowodów naukowych.

Dzięki reklamie tłuszcze jadalne są klasyfikowane jako rzekomo zdrowe (oleje roślinne) i rzekomo niezdrowe (tłuszcze zwierzęce). Upowszechnianie informacji o prozdrowotnym działaniu olejów roślinnych zmieniło model konsumpcji tłuszczów jadalnych również i w Polsce. W latach 90. XX wieku dynamicznie zwiększył się popyt na tłuszcze roślinne, natomiast zmniejszyło się spożycie tłuszczów pochodzenia zwierzęcego. Obecnie oleje i margaryny zaspokajają około 60% krajowego popytu na tłuszcze (wcześniej stanowiły około 30%).

źródło: Dangel T.: Żywienie niskowęglowodanowe i suplementacja w ciąży, Warszawa 2017

Tłuszcze nie są złe

Metaanaliza badań epidemiologicznych wykazała brak istotnych dowodów, aby wnioskować, że spożywanie tłuszczów nasyconych jest związane z podwyższonym ryzykiem chorób sercowo – naczyniowych, w tym chorób układu krążenia i choroby wieńcowej. Ponadto, dane epidemiologiczne wskazują, że ograniczenie spożycia tłuszczów zwierzęcych i zastąpienie ich całkowicie w diecie tłuszczami roślinnymi nie tylko nie zapobiega miażdżycy, lecz także zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów i schorzeń neurologicznych. Wbrew powszechnej opinii ani nasycone kwasy tłuszczowe, ani cholesterol egzogenny (z pokarmu) obecne w żywności pochodzenia zwierzęcego, nie stanowią realnego zagrożenia miażdżycą. Tezę tę potwierdza fakt, że w ciągu ostatnich 40 lat, kiedy propaguje się dietę wysokowęglowodanową i niskotłuszczową z wykorzystaniem tylko i wyłącznie tłuszczy roślinnych, nastąpił ponad czterokrotny wzrost zachorowalności na choroby nowotworowe oraz neurologiczne i neurodegeneracyjne. Coraz większy mamy również problem z miażdżycą i zawałami serca.

źródło: Dangel T.: Żywienie niskowęglowodanowe i suplementacja w ciąży, Warszawa 2017

Tłuszcze są niezbędne do przemian cholesterolu, syntezy witaminy D, a także do budowy mózgu i innych narządów. Tak zwany profil lipidowy krwi zależy w największym stopniu od obecności w diecie biologicznie aktywnych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, które intensyfikują metabolizm cholesterolu w organizmie człowieka. Najlepszym źródłem omega-3 są tłuste ryby i ssaki morskie, zwłaszcza zimnowodne. Z kolei, obecne w margarynach sztuczne izomery trans, poprzez blokowanie transacetylazy – enzymu odpowiedzialnego za estryfikację cholesterolu – uniemożliwiają jego metabolizowanie i aż 10-krotnie zwiększają prawdopodobieństwo hipercholesterolemii w porównaniu z kwasami nasyconymi.

Również i tłuszcz mlekowy (np. masło)  jest jednym z najcenniejszych składników naszej diety. Wszystkie jego składniki charakteryzują się większą lub mniejszą aktywnością biologiczną, istotną w zapobieganiu, a nawet i leczeniu różnorodnych schorzeń. Tłuszcz mlekowy zwiększa przemiany cholesterolu, a także zapobiega jego utlenianiu dzięki obecności CLA, alfa-tokoferolu, koenzymu Q10, witaminiy A, D3 i fosfolipidom. Dodatkowo zmniejsza stężenie cholesterolu LDL i ma właściwości antynowotworowe. Z kolei odtłuszczone produkty mleczarskie np. jogurt 0% powodują obniżenie poziomu witaminy D w surowicy krwi. Zwiększa to ryzyko chorób autoimmunizacyjnych i nowotworów m.in. prostaty i okrężnicy. Podobnie niedobory witaminy K2 zwieszają ryzyko nowotworów, a także osteoporozy i miażdżycy.

Skąd zatem się bierze otyłość?

Otyłość to zaburzenie o podłożu metabolicznym, wywołana czynnikami biologicznymi (enzymami, hormonami itp.), a nie zaburzeniem natury energetycznej, jak to się obecnie przyjmuje. Obecny sposób odżywiania charakteryzuje się nadmiarem węglowodanów i roślinnych kwasów tłuszczowych, co stanowi duże zagrożenie dla naszego zdrowia i prowadzi do otyłości. Ograniczmy zatem ilość węglowodanów na korzyść zarówno kwasów tłuszczowych nasyconych, jak i wielonienasyconych, a będziemy się cieszyć zdrowiem i lepszą sylwetką.

Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz, że może się komuś przydać? Udostępnij go proszę na Facebooku!  

 

Źródła:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *